RECENZJE BIEŻĄCYCH PRODUKTÓW LYNGDORF W POLSKIEJ PRASIE


Zapraszamy do lektury recenzji produktów Lyngdorf Audio jedynie z polskiej prasy specjalistycznej.


 
RECENZJA LYNGDORF TDAI-2170 W TONINUTA.PL (20.06.2020)

Fragment: "(...)W dalszej części odsłuchu posłużyłem się płytą Toma Waitsa „Small Change”. Kolejne utwory płyty mijały tak, jakby czas stanął w miejscu, dało się poczuć klimat małych klubów jazzowych, w których niegdyś Tom Waits stawał na scenie w towarzystwie innych muzyków po to, by stworzyć muzyczny spektakl. Pierwszy utwór na płycie spokojnie wprowadza nas w kolejne. W utworze „Step Right Up” możemy przenieść się tuż pod scenę, gdzie wokal wraz z bezpośrednio odpowiadającym mu dźwiękiem trąbki wiedzie nas przez kolejne zawiłości utworu, a to wszystko w pięknie podanej formie płynącej z serca i duszy wzmacniacza Lyngdorf TDAI-2170. Każdy dźwięk ma tu swoje miejsce i czas, wybrzmiewanie, początek i koniec, nic się nie rozmywa, nie miesza. Prawdziwa przyjemność słuchania w czystej formie. Wyżej wspomniane utwory/płyty to tylko część odsłuchanego materiału muzycznego. Podsumowując odsłuchy, jedno jest pewne - system automatycznej korekcji akustycznej pomieszczenia RoomPerfect w sposób wzorowy wywiązuje się ze swojej funkcji, którą jest uzyskanie poprawy w zakresie odtwarzanego dźwięku w naszych pokojach odsłuchowych. Efekt pracy RoomPerfect jest spektakularny.

Dla kogo zatem jest przeznaczony wzmacniacz Lyngdorf TDAI-2170? Napiszę, że zdecydowanie jest on dla wszystkich tych, którzy szukają bardzo dobrze brzmiącego wzmacniacza, który nie będzie za wszelką cenę eksponował siebie w zakresie niesamowitej średnicy, bajecznych wysokich tonów czy wywołujących trzęsienie ziemi basów. Wręcz przeciwnie, będzie stanowił element toru audio, który pokaże materiał muzyczny nagrany na płycie takim, jaki był w zamyśle twórcy, a jednocześnie przy użyciu systemu RoomPerfect sprawi, że ten sam materiał zabrzmi w naszym pokoju odsłuchowym znacznie lepiej, bez inwestycji w specjalne ustroje akustyczne. Szukajcie, a znajdziecie - pod tym mottem skrywa się nasz dzisiejszy bohater z cyfrowym sercem i piękną analogową duszą. (...)"

Czytaj pełną recenzję na stronie portalu Ton i Nuta


 
RECENZJA LYNGDORF TDAI-3400 W TONINUTA.PL (01.06.2020)

Fragment: "(...)Polecam wszystkim i to nie tylko tym, którzy poszukują wzmacniacza do swojego systemu. Polecam ten wzmacniacz absolutnie wszystkim, którzy stawiają prawdziwość brzmienia nad sztuczne efekciarstwo. Lyngdorf TDAI3400 może stać się dla wielu osób końcem poszukiwań wzmacniacza spełniającego takie właśnie oczekiwania, jakie w trakcie testów pokazały najlepsze cechy tego urządzenia. Wzmacniacz gościł w moim pokoju odsłuchowym ponad 2 tygodnie i gdyby tylko nadarzyła się okazja, bardzo chętnie gościłbym go dłużej nawet jako sprzęt referencyjny do recenzji nowych wydawnictw muzycznych. Jego możliwości w zakresie prezentacji naturalności brzmienia, swobody wybrzmień w każdym zakresie i przy tym zapas (spory) mocy są na najwyższym poziomie.

Kto więc szuka - może już znalazł, kto jeszcze nie zna - koniecznie musi poznać. Lyngdorf swoim TDAI3400 potrafi poruszyć nasze audiofilskie serca i słusznie, bo trudno w tej cenie o podobnej klasy wzmacniacz audio. I na koniec przypomnę, że mamy przed sobą praktycznie kompletny system audio najwyższej klasy, obudowany fabrycznie w kosztowne i do tego realnie wpływające na brzmienie (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) technologie. Z naszej strony w 100% polecamy!(...)"

Czytaj pełną recenzję na stronie portalu Ton i Nuta


 
RECENZJA LYNGDORF TDAI-3400 W STEREO I KOLOROWO (13.05.2020)

Fragment: "(...)Po raz pierwszy na stronach Stereo i Kolorowo opisuję sprzęt zacnej duńskiej firmy Lyngdorf Audio. Polski dystrybutor marki, czyli Trimex Poland z Warszawy, dostarczył mi na testy najwyższy model wzmacniacza w ofercie - Lyngdorf TDAI-3400 (zobacz TUTAJ). Przy czym określenie "wzmacniacz" nie jest tu do końca precyzyjne. Tak, to oczywiście wzmacniacz zintegrowany, ale wyposażony w inne, liczne funkcje oraz w możliwość systemowej rozbudowy. Albowiem model TDAI-3400 to wysoce wydajny cyfrowy wzmacniacz zintegrowany (2 x 400 W @ 4 Ohm, 2 x 200 W @ 8 Ohm) z wbudowanym odtwarzaczem sieciowym (m.in. Roon Ready, Spotify Connect, Airplay i radio internetowe), a także zaawansowany procesor dźwięku. 

Wbudowany procesor pozwala na precyzyjne ustawienie dźwięku zgodnie z własnymi preferencjami i potrzebami, zaś cyfrowy crossover umożliwia trzy indywidualne ustawienia wyjściowe. Dzięki opatentowanemu systemowi automatycznej korekcji pomieszczeń (RoomPerfect™) można eliminować negatywny wpływ pomieszczenia odsłuchowego na odsłuchy. Co istotne, urządzenie wyposażone jest też w łączność bezprzewodową WiFi oraz Bluetooth. Sterować nim można za pomocą tzw. pilota (działający zarówno na podczerwień jak i na Bluetooth), aplikacją Lyngdorf Remote na smartfon lub tablet, a także z poziomu komputera (po wpisaniu IP wzmacniacza w przeglądarce internetowej i dostępie z Internetu).

No cóż. Śmiało mogę napisać, że Lyngdorf TDAI-3400 gra w zupełnie innej lidze niż większość innych wzmacniaczy dookoła. W znacznie wyższej lidze. To po prostu jest dźwięk w 100% dokonany - pełny, obszerny, energetyczny a jednocześnie wysublimowany oraz doskonale nasączony niuansami tonalnymi. Duński wzmacniacz odtwarza dźwięk dokładnie tak, jak sobie tego można w idealnych marzeniach oczekiwać, równolegle nie robiąc nic, aby umniejszać owe wrażenia (przy czym nie jest to przekaz powodujący tzw. "opad szczęki", a raczej rodzaju "finezyjno - emocjonalnego"). To, co czyni z dźwiękiem Lyngdorf szybko staje się bardzo uzależniające. Albowiem przekazuje muzykę nie tylko ze zdumiewającą klarownością i otwartością, a także z przykładnie ułożonym tempem, punktualnym rytmem i dostrojonym czasem.

Konkluzja
Duński Lyngdorf TDAI-3400 to wyjątkowo dobrze grający wzmacniacz zintegrowany, zaś w połączeniu z wbudowanym procesorem dźwięku "RoomPerfect" jest już urządzeniem na wskroś referencyjnym. Nie mam tu żadnych wątpliwości. Absolutna rekomendacja!(...)"

Czytaj pełną recenzję na stronie portalu Stereo i kolorowo


 
RECENZJA LYNGDORF CD-2 W TONINUTA.PL (01.05.2020)

Fragment: "(...)Ktoś niedawno powiedział "CD umarło"... zapewne w świecie zdominowanym przez streaming i wszechobecne pliki audio nasza "poczciwa" płyta CD Audio jawi się niektórym jako pewien przeżytek. I już na wstępie przyznam rację tej konkretnie grupie melomanów - tak, pliki są wygodne, łatwe w użytkowaniu, łatwe w przechowywaniu i gwarantujące możliwość wykonania kopii "na przypadek awarii" I właściwie to wszystko, co można powiedzieć o plikach audio. Co powiemy o naszej płycie CD, od tylu już lat będącej na rynku gdzie w efekcie czego stała się "powszechna" i właściwie "niemodna"? Dla jednych tak, ale wybaczcie - ja pamiętam pierwsze zachwyty nad "nowym, magicznym i w ogóle wspaniałym formatem CD", który jawił się jako raj dla melomanów i audiofilii. I ten raj (uwierzcie lub nie) nie utracił ani odrobiny magii do dnia dzisiejszego. Ale chcąc zasmakować "owocu z raju" w postaci doskonałego brzmienia ze srebrnego nośnika musimy nie tylko wierzyć w ten raj, musimy jeszcze jak każdy "wierzący" spełnić dwa podstawowe warunki - posiadać dobrze zrealizowaną płytę CD oraz dobrej klasy odtwarzacz CD. Nie jeden z tych, co to obiecują jak grają cudowanie, ale ten prawdziwie grający z klasą odtwarzacz przez duże "O", a może i przez duże "CD". A właściwie takim jest sprzęt marki Lyngdorf CD-2.

Brzmienie jest wypełnione i masywne oraz dociążone wszędzie tam, gdzie nagranie zawiera odpowiednią ilość niskich pasm. Budowanie planów i pokazanie instrumentów jest w tym przypadku fenomenalne! Odtwarzacz za 11 tysięcy potrafi stworzyć spektakl niesamowitych barw, pełnych różności i smaczków. "Rey's Theme" z albumu "Across the Stars" nie pozwala oderwać się nawet przez moment, a motyw z Listy Schindlera powoduje ciarki nie tylko na rękach ale i plecach. Oczywiście dużą zasługą w temacie budowania planów, stereofonii czy barwy miał też współtworzący cały system wzmacniacz. Jednak dla przekory podłączony został "najzwyklejszy CD'k" i czar prysł! Tak, CD-2 wprowadza nas w świat prawdziwych instrumentów, potrafi stworzyć realny obraz przekazu. Każdy z instrumentów jest czytelny do bólu - bez taniego efekciarstwa czy prób oszustwa. Zaskoczenie ponowne pojawiło się wraz z utworem "Sayuri's Theme". Drugi plan stanowiący tło dla pierwszego planu tworzył niesamowitą aurę, nie będąc nawet przez moment zbyt ukrytym. W całości nagrania było słychać równowagę dla każdego z planów z zachowaniem odpowiednich stopni ważności. Trójwymiarowość muzyki w tym przypadku jest właściwym określeniem na to, co prezentował nam Lyngdorf.(...)"

Czytaj pełną recenzję na stronie portalu toninuta.pl


 
RECENZJA LYNGDORF TDAI-3400 W AUDIO (01.02.2019)

Fragment: "(...)Wzmacniacze marki Lyngdorf (a wcześniej Tact) zawsze uchodziły za urządzenia brzmiące neutralnie i dokładnie. To, co dla jednych było oczywistą zaletą, wręcz zakończeniem poszukiwań wzmacniacza najbliższego ideału, innym nie do końca "leżało". Nie zawsze wynikało to z kolei z osobistego doświadczenia i poznania rzeczywistych możliwości Lyngdorfów, co z uprzedzenia względem wzmacniaczy cyfrowych, których stały się one synonimem. Przez prawie 20 lat, jakie minęły od pojawienia się Millennium, wiele się wydarzyło, ale przekonania mają swoją inercję, anegdoty żyją własnym życiem, więc gdy odwiedzam dystrybutora marki Lyngdorf, wciąż słyszę narzekania na audiofilów, którzy jakoby słyszą w dźwięku duńskich wzmacniaczy techniczne zimno. Odpowiedzią (jak z tego wynika, nieskuteczną) jest rada, aby: "wziąć ciepło grającą płytę, to będzie ciepły dźwięk". Każda ze stron ma tu swoje racje... ale Lyngdorf TDAI-3400 czeka. I gra właśnie tak, jak powinien, jak tego się po nim spodziewałem. A należę do tych, którzy Lyngdorfy już wcześniej naprawdę słyszeli, a nie o nich słyszeli. Mimo to muszę przyznać, że nie jest to brzmienie, które wszystkich zafascynuje. Być może nawet niewielu... A z drugiej strony, jest to dźwięk przynoszący długodystansową satysfakcję, uspokojenie i ukojenie. Rzecz nie w jego "grzecznym" charakterze, który wcale taki nie jest, lecz w takim związku jego cech i właściwości naszego słuchu, który powoduje, że ocena wzrasta w dłuższym przedziale czasu, podczas gdy im bardziej jakieś urządzenie "rzuca na kolana" w pierwszych chwilach, tym bardziej potem nas kolana bolą... Ze wzmacniacza Lyngdorf TDAI-3400 usłyszałem muzykę podaną w sposób łatwy, oczywisty, emocjonalnie komunikatywny, informacyjnie czytelny. Bez ekstazy, absorbującej uwagę analityczności, a tym bardziej bez wprowadzania przez sam wzmacniacz określonego klimatu.(...)"

Czytaj pełną recenzję na stronie magazynu Audio


 
RECENZJA LYNGDORF TDAI-3400 W STEREOLIFE (25.09.2018)

Fragment: "(...)Dwadzieścia lat temu Peter Lyngdorf stworzył wzmacniacz rodem z przyszłości. Millenium wyprzedził swą epokę tak bardzo, że nie wszyscy zrozumieli jakie korzyści może przynieść technologia cyfrowa w tak ekstremalnej, hi-endowej postaci. Mam wrażenie, że dopiero dziś staje się to oczywiste, czego dowodem jest TDAI-3400. Sam wzmacniacz pracujący w klasie D nie jest czymś wyjątkowo seksownym. Na pewno nie dla audiofilów przyzwyczajonych do brzmienia klasycznych konstrukcji tranzystorowych i lampowych. Niższe zużycie energii na pewno ich nie przekona. Jeżeli jednak połączymy nowatorski układ zaprojektowany przez jednego z największych ekspertów w tej dziedzinie z systemem korekcji akustyki, łącznością sieciową, możliwością odtwarzania plików hi-res, kompatybilnością z rozmaitymi serwisami streamingowymi, licznymi wejściami cyfrowymi, możliwością zarządzania wzmacniaczem z poziomu przeglądarki, opcjonalnymi modułami z dodatkowymi gniazdami, naprawdę zacnym brzmieniem i możliwością jego dalszej poprawy poprzez wyprostowanie pewnych minusów kolumn i pomieszczenia odsłuchowego, to już zupełnie inna rozmowa. TDAI-3400 to skrajnie nowoczesny system all-in-one, któremu do pełni szczęścia potrzebne są tylko odpowiednio dobre zestawy głośnikowe. Wiem, że nie każdego to przekona, bo wielu ludzi lubi brzmienie lamp i gramofonów. Ale po kilku dniach w towarzystwie tego wzmacniacza trudno mi pozbyć się myśli, większość innych konstrukcji to technologia z ubiegłego wieku, przepakowywana raz po raz w ładniejsze obudowy i sprzedawana po coraz wyżych cenach. Lyngdorf też tani nie jest, ale jego cenę można uzasadnić rozbudowaną funkcjonalnością, wszechstronnością, wysoką jakością wykonania i rozwiązaniami, których nie ma konkurencja. I nie chodzi tu o drewniane ozdóbki i transformatory nawijane w świetle księżyca, ale o technologię, której działanie wyraźnie słychać. Ciekawe czy za dwadzieścia lat inni producenci będą w stanie nawiązać walkę z Lyngdorfem, czy większość z nich nadal będzie pudrować swą bierność opowieściami o starannie selekcjonowanych komponentach i rodowanych gniazdach. Jeśli macie dosyć tego audiofilskiego bełkotu, wypróbujcie TDAI-3400. Możliwe, że nie będziecie chcieli już słyszeć o żadnym innym wzmacniaczu(...)"

Czytaj pełną recenzję na stronie portalu StereoLife


 
RECENZJA LYNGDORF TDAI-2170 W AUDIO-VIDEO (01.05.2018)

Fragment: "(...)Trudno w to uwierzyć, ale to już 21 lat, odkąd audiofilski świat usłyszał o wzmacniaczu zapowiadającym nowe millennium. Mowa oczywiście o TacT-cie Millennium – charakterystycznym wzmacniaczu z wielką gałką i wejściami cyfrowymi, który w swoim czasie wielu określiło sensacją. Osobiście nigdy nie byłem skłonny myśleć o Millennium w ten właśnie sposób, jednak nie zaprzeczę, że w 1999 roku był to solidny techniczny – i częściowo także dźwiękowy – „kopniak”. Powszechnie uważa się – jednak niesłusznie – że autorem tego urządzenia jest Peter Lyngdorf – człowiek o przebogatym życiorysie w audio, niegdysiejszy właściciel NAD-a, Snella, właściciel Dali, firmy dystrybucyjnej Audionord International oraz grupy Lyngdorf Family Holding, zaś pierwotnie – twórca największej sieci sklepów audio w całej Skandynawii (HiFi Klubben)(...) Gdyby nie RoomPerfect, byłym skłonny uznać integrę Lyngdorfa za kolejny dobry wzmacniacz (nieważne w jakiej klasie pracujący), o świetnej jakości wykonania, znakomitej funkcjonalności (podział basu!), bardzo wyważonym charakterze, a jednocześnie znacznej mocy i dużej dynamice. To urządzenie może niekoniecznie adresowane do poszukiwaczy żywych barw i długich wybrzmień, ale takie, które pozwala okiełznać ostrzej brzmiące kolumny i w dodatku nie potrzebuje odtwarzacza CD, lecz zadowoli się dowolnym źródłem cyfrowym, którym – przy skorzystaniu z opcjonalnego modułu USB audio – może być nawet komputer lub streamer klasy Auralica Ariesa czy SoTM-a STM-200. Włączenie RoomPerfectu całkowicie zmienia „optykę” i perspektywę oceny tego produktu, windując ją mocno w górę. Niezaprzeczalną prawdą jest bowiem to, że zastosowanie korekcji RoomPerfect przynosi efekty, które w najgorszym razie można określić mianem bardzo wyraźnych, a w najlepszym – jako zgoła spektakularne. Owszem, nie jest to system idealny, ale potrafi zdziałać bardzo wiele dobrego, szczególnie w warunkach dalekich do idealnych. Dlatego uważam, że TDAI-2170 to wzmacniacz wyprzedzający konkurencję w realnych warunkach odsłuchowych. Zachęcam do odsłuchu i testów RoomPerfectu. Głowa i uszy otwarte – można się mocno zdziwić!(...)"

Czytaj pełną recenzję na stronie magazynu Audio-Video


 
RECENZJA LYNGDORF TDAI-2170 W WSTEREO (07.04.2018)

Fragment: "(...)Lyngdorf TDAI-2170 to urządzenie, obok którego miłośnicy dobrego brzmienia nie powinni przechodzić obojętnie. Celowo używam słowa „urządzenie”, bo to wzmacniacz, konwerter cyfrowo-analogowy i korektor akustyki pomieszczenia w jednym. Wielu ludzi boi się takich nowoczesnych komponentów bądź uważa je za „audiofilsko niekoszerne”: są cyfrowe, impulsowe, nie ma w nich lamp, za to regulacji co nie miara… Problem w tym, że najczęściej ich nie słuchali i z góry zakładają, że to nie dla nich. A tymczasem Lyngdorf TDAI-2170 brzmi bardzo dobrze: precyzyjnie, rozdzielczo, szczegółowo, z oszałamiającą przestrzenią. I wcale nie klinicznie i sucho, trzeba tylko przyłożyć się jego kalibracji. Absolutnym hitem jest w nim system korekcji akustyki RoomPerfect. Poprawia niemal każdy aspekt brzmienia. To tym bardziej istotne, że pewnie 80 procent audiofilów słucha w warunkach akustycznych, którym – mówiąc oględnie – daleko do ideału. I często nawet nie zdają sobie sprawy z tego, jak to degraduje brzmienie. Albo zdają, ale nie chcą lub rzadziej – naprawdę nie mogą – tego zmienić. Lyngdorf TDAI-2170 jest dla nich idealnym rozwiązaniem. Byle tylko odważyli się spróbować. Lyngdorf TDAI-2170 to – jak wspomniałem – wzmacniacz nietuzinkowy z co najmniej dwóch powodów: przyjmuje sygnał cyfrowy i konwertuje go na analogowy oraz ma na pokładzie firmowy system korekcji akustyki RoomPerfect. Dla mnie najważniejszy jest właśnie ten system. Po wykonaniu zaledwie jednej próby z kalibracją z całą stanowczością mogę powiedzieć, że zdecydowanie warto z niego korzystać. I to on jest siłą tego urządzenia. Pewnie wiele osób po przeczytaniu tego zdanie puknie się w czoło i powie: no przecież po to został stworzony ten wzmacniacz, z tym systemem, aby go używać. Niby tak, ale wielu – szczególnie mniej osłuchanych czy bardziej tradycyjnych miłośników dobrego brzmienia – ma do tego typu rozwiązań negatywny stosunek i bardzo trudno ich do takich nowoczesności przekonać. Ba, niektórzy pytali mnie nawet, jak Lyngorf gra bez korekcji i czy warto go kupić dla „samego wzmacniacza”… Osoby, które nigdy wcześniej nie zetknęły się z tego typu rozwiązaniami mogą być w szoku. Włączenie systemu korekcji we wzmacniaczu Lyngdorf TDAI-2170 zmienia wszystko a brzmienie staje się naprawdę wyrafinowane, ale równocześnie kompletnie nieefekciarskie. Przez pierwsze kilka minut niektórzy mogą być zagubieni. Bo nie ma w tym graniu żadnych sztuczek, żadnego oszukaństwa, żadnej cyrkowej „baby z wąsami”. A to taka baba w cyrku właśnie sprawia, że opada nam szczęka na widok tych wąsów, ale nie widzimy jej krzywych nóg, braków w uzębieniu i garba. Do czego zmierzam? Po włączeniu RoomPerfect zmienia się niemal każdy aspekt brzmienia: przestrzeń i równowaga tonalna, detaliczność i namacalność brzmienia, kontrola nad dźwiękami i wyrazistość grania. Wszystko zdaje się wskakiwać na swoje miejsce, pasować do siebie, być idealnie ze sobą zgrane. A konkretnie?(...)"

Czytaj pełną recenzję na stronie portalu wstereo.pl


 
RECENZJA LYNGDORF TDAI-2170 W AUDIO (01.12.2016)

Fragment: "(...)Najnowszy Lyngdorf TDAI-2170 to jedna z najtańszych konstrukcji, działających wedle koncepcji oryginalnego Millennium. A na dodatek uzbrojona w system korekcji akustyki pomieszczenia. Prezentując pod koniec lat 90. ubiegłego wieku wzmacniacz Millennium, TacT (i stojący za tym projektem Peter Lyngdorf) narobił spore zamieszanie w świecie audio, choć wygłoszona wtedy teza, że pewnego dnia wszystkie wzmacniacze będą cyfrowe, do tej pory się nie spełniła. Millennium był jednak urządzeniem wyjątkowym, impulsowym dosłownie i w przenośni - dał impuls do rozwoju techniki impulsowej. Najnowszy Lyngdorf TDAI-2170 to jedna z najtańszych konstrukcji, działających wedle koncepcji oryginalnego Millennium. A na dodatek uzbrojona w system korekcji akustyki pomieszczenia. W związku z tym w dużym pudle znajdziemy sporo dodatków - kable, pilot, statyw i mikrofon. Wzmacniacz ma dość typowe proporcje, front podzielono na dwie części: w lewej błyszcząca "maskownica" przykrywa duży wyświetlacz, po prawej umieszczono dwa pokrętła, z których mniejsze jest wielofunkcyjnym sterownikiem, a większe, nawiązujące nieco do kształtu wspaniałej gałki z Millennium (choć bez wyświetlacza), służy do regulacji głośności. Za tą elegancką, chociaż dość enigmatyczną facjatą, kryje się bardzo skomplikowane urządzenie z rozbudowanym menu ustawień, związanych z systemem kalibracyjnym RoomPerfect (ramka obok). W różnych odmianach Lyngdorf promuje go już od dawna, ale po raz pierwszy pojawia się w tak tanim wzmacniaczu. Lyngdorf TDAI-2710 utrzymuje sygnał w postaci cyfrowej, więc wprowadzanie korekt jest stosunkowo proste. Mając na pokładzie potężne procesory DSP, Lyngdorf mógł zaprojektować wiele dodatkowych układów, kompensowanie poziomów dla poszczególnych wejść to jedno z najprostszych zadań, korekcję RoomPerfect uzupełniono także zestawem różnych charakterystyk częstotliwościowych, z odchyłkami od liniowości, przygotowanymi na różne okazje, np. do odtwarzania wokali. Lyngdorf TDAI-2170, chociaż działa w specyficzny sposób, nie dostarcza dźwięku "z innej planety", nie należy więc ani się go obawiać, ani oczekiwać niesamowitości. Dźwięk nie ma specjalnej cyfrowej sygnatury, chociaż jest dokładny i nie stara się czegokolwiek maskować i ubarwiać. Między wzmacniaczami tego testu występują duże różnice, ale TDAI-2170 nie jest w tej grupie najbardziej osobliwy, a wręcz przeciwnie, można mu znaleźć towarzysza, z którym idzie, nawet jeżeli nie ręka w rękę, to w tym samym kierunku - czyli właśnie wzmacniacz Rost Hegla. Może więc jednak wzmacniacze skandynawskie mają wspólny mianownik? Może, ale czy to ważne? Lyngdorf TDAI-2170 gra równo, czysto, "bezkompromisowo beznamiętnie" w tym sensie, że nie dodaje od siebie nic lub prawie nic, co z jednej strony można poczytać za brak "muzykalności", a z drugiej - za profesjonalizm. Lyngdorf nie przegapi żadnych niedoskonałości nagrania, ale też nie będzie ich wyostrzał. Po przesłuchaniu wielu płyt doszedłem też do wniosku, że reprezentuje wyjątkową relację komfortu słuchania do precyzji przekazu; nawet przy technicznie słabych nagraniach, których ułomności było wyraźnie słychać, nie pojawiało się zmęczenie i przedwczesna chęć ich wyłączenia; nawet gdy brzmienie było mocne, bezpośrednie, nawet szorstkie i rozjaśnione (bo takie było nagranie), okazywało się strawne, a przyjemność zapewniała sama muzyka - oczywiście taka, którą lubimy. Tej Lyngdorf nie "popsuje", ale nie jest też czarodziejem, który przekona nas do słuchania tego, co wcześniej do nas nie przemawiało. Bas jest zwarty, dobrze kontrolowany, ale potężniejszy niż z Hegela, częściej zaimponuje siłą i dynamicznym uderzeniem.(...)"

Czytaj pełną recenzję na stronie magazynu Audio


 
RECENZJA LYNGDORF TDAI-2170 W STEREOLIFE (27.09.2015)

Fragment: "(...)Jeżeli nazwisko Petera Lyngdorfa kojarzycie z takimi urządzeniami, jak słynny system Model D wyprodukowany we współpracy ze Steinwayem lub wzmacniacz zintegrowany TacT Millennium, to dobrze. Chodzi właśnie o człowieka, który wiele lat temu postawił wszystko na jedną kartę - rozwój technologii cyfrowych w sprzęcie audio. Millennium do dzisiaj jest produkowany jako wersją rozwojowa Mk4, już pod marką Lyngdorf. TDAI-2170 jest jego młodszym bratem, stąd przyjąłem za pewnik, że spora część rozwiązań z hi-endowej integry znajdzie się także w tym modelu. Wzmacniacze klasy D jeszcze do niedawna nie cieszyły się uznaniem wśród użytkowników wysokiej klasy sprzętu audio ze względu na jego powszechne stosowanie w sprzęcie masowym. Sama idea wzmacniaczy impulsowych nie jest nowa, ale ze względu na ograniczenia, jakie stawiały przed konstruktorami, ich droga na salony była wyboista. Obecnie coraz więcej firm ma w swojej ofercie takie wzmacniacze, z czego wiele można zakwalifikować do kategorii hi-end. Przykładem takiego świeżego myślenia jest właśnie TDAI-2170 z tym, że Peter Lyngdorf poszedł jeszcze dalej projektując urządzenie w pełni cyfrowe i stosując w nim autorskie rozwiązania o nazwie Equibit. Długie oczekiwanie na dostarczenie urządzenia przez dystrybutora tylko zaostrzyło mój apetyt. Ostatecznie wzmacniacz do testu otrzymaliśmy w konfiguracji podstawowej. Szkoda, bo jego największe zalety można by było usłyszeć z dodatkowymi modułami, a tutaj musieliśmy obejść się smakiem. Przed przystąpieniem do odsłuchów, dwukrotnie wykonana została procedura konfiguracji i pomiarów akustyki. Za pierwszym razem zrobiliśmy to trochę na czuja, bazując na komendach wyświetlanych na ekranie wzmacniacza. Do drugiej próby znacznie lepiej się przygotowałem, postępując zgodnie z instrukcją obsługi i wszelkimi zasadami sztuki. Wzmacniacz po wyjęciu z pudełka pracował najpierw na wejściu analogowym, do którego podłączony został odtwarzacz T+A E-Serie Music Player Balanced. Grało prawidłowo, bardzo neutralnie i równo, ale bez wielkich zachwytów. Niby wszystko się zgadzało, ale nie było w tym brzmieniu wielkich emocji i energii. Czysto, naturalnie, spójnie - tak, ale bez rewelacji. Zwróciłem natomiast uwagę na to, że zgodnie z obietnicami producenta, przy braku sygnału wejściowego nawet z odkręconym potencjometrem z kolumn nie dochodziły żadne szumy. Cenna wskazówka dla użytkowników ceniących sobie pedantyczną wręcz perfekcję, a także dla tych, którzy z racji nietypowego ustawienia kolumn w pomieszczeniu siedzą "na głośniku" lub słuchają muzyki wieczorami, przy niskich poziomach głośności, kiedy we znaki dają się nierówności i szumy analogowych potencjometrów. Co jednak z tym dźwiękiem? Jakoś nie wciąga, nie chce się wzbić ponad przeciętność. Odpowiedź jest banalnie prosta - przecież mamy przed sobą wzmacniacz w pełni cyfrowy i jeśli chcemy aby zagrał pełną parą, musimy podłączyć go kablem cyfrowym. W opisywanej konfiguracji z odtwarzaczem T+A, cyfrowy sygnał z płyty lub dysku był przecież zamieniany na postać analogową w źródle, a następnie biegł interkonektem RCA do wzmacniacza, gdzie ponownie był konwertowany na cyfrę przez podstawowy, prosty przetwornik. A to trochę tak, jak zrobić zdjęcie cyfrową lustrzanką, wywołać u lokalnego fotografa, po czym wsadzić do niedrogiego skanera i narzekać, że obraz niewyraźny i kolory matowe. Szybka zmiana wejścia na cyfrowe koaksjalne i... Natychmiastowy banan na twarzy. O to chodziło! TDAI-2170 od razu zaczął grać tak, jak powinien.(...)"

Czytaj pełną recenzję na stronie magazynu StereoLife